www.JerzyWojcik.com

28 grudnia 2010

-we Francji

Filed under: -we Francji,.o sobie,Ludzie — JerzyWojcik @ 9:40
Villa St. Georges w Grasse, Francja (zdjęcie moje z helikoptera)

Villa St. Georges w Grasse, Francja (zdjęcie moje z helikoptera)

Dla każdego budowniczego, a na pewno dla architekta, byłaby to zapewne największa przygoda w życiu.
Pracując w szwajcarskiej firmie w Nigerii przy projektowaniu szpitali, zaprzyjaźniłem się z szefem tej firmy. On właśnie kupił we Francji, na Lazurowym Wybrzeżu w Grasse pięknie położony na spadającym ku morzu zboczu, 150-letni pałac zwany Villa Saint Georges.

(more…)

27 grudnia 2010

-w Afryce

Filed under: -w Afryce,.o sobie,Ludzie — JerzyWojcik @ 16:17
pierwsze dni w Nigerii

pierwsze dni w Nigerii

Dwanaście lat budowałem w Nigerii

(artykuł z książki „Polacy w Nigerii,  tom III Budowniczowie” Wyd.Akademickie DIALOG W-wa 2000)

W Nigerii pracowałem w latach 1982-1994, połowę czasu spędzałem bezpośrenio na budowach, połowę  – w biurach projektów. Uważam ten okres nie tylko  za wspaniałą przygodę życiową , ale przede wszystkim za najbardziej ciekawy i twórczy czas w mojej czterdziestoczteroletniej pracy w budownictwie, wart podzielenia się tymi krótkimi wspomnieniami.
Chciałbym również wymienić  kolegów budowlańców, z którymi zetknąłem się w czasie pracy w Nigerii, a którzy z różnych powodów , nieraz niezależnych od nich, nie napisali o sobie.

(more…)

26 grudnia 2010

-praca w PRL-u

Filed under: -praca w PRL-u,.o sobie,Ludzie — JerzyWojcik @ 18:32
ETOBSYSTEM w pochodzie 1-majowym 1976 roku

ETOBSYSTEM w pochodzie 1-majowym 1976 roku

W końcu lat pięćdziesiątych i w latach sześćdziesiątych pracowałem na budowach i w biurach projektów,  jako przeciętny inżynier budowlany.
Może jedynie należało by wyróżnić ciekawą pracę w PKZ-tach, na budowie rezydencji ambasadora Wielkiej Brytanii i  przy odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie. A w biurach projektów jako konstruktor projektowałem ciekawe obiekty dla zakładów zbrojeniowych w Wietnamie i dla wszystkich w kraju zakładów farmaceutycznych. Specjalizowałem się w projektowaniu konstrukcji stalowych. Kierowałem też przygotowaniem produkcji w dużym przedsiębiorstwie budownictwa przemysłowego koło Warszawy.. To wszystko jednak było mało ciekawe i nie przynosiło mi satysfakcji zawodowej, ani finansowej. Były to dla mnie nieciekawe czasy.
(more…)

20 grudnia 2010

Kopiec Powstania Warszawskiego -historia

Filed under: -historia — JerzyWojcik @ 20:57
segregacja gruzów w 1946 r.

segregacja gruzów w 1946 r.

Kopiec Powstania Warszawskiego (dawniej zwany Kopcem Czerniakowskim) usypano z gruzów Warszawy w  latach 1946-1950, gdy z przyczyn technicznych okazało się niemożliwe wykorzystanie ich do budowy przeciwpowodziowego wału ochronnego. Były to przeważnie porozbijane cegły i bloki betonu oraz żelbetu, a wybrane całe cegły użyto do odbudowy Warszawy. Usuwanie gruzów odbywało się przede wszystkim przy pomocy wozów konnych.
Architekt Stanisław Gruszczyński, Pracownik Biura Odbudowy Stolicy, wysunął projekt, aby gruz posłużył do usypania kopca „Pamięci Zburzonej Warszawy. Chciał aby wzgórze stało się warszawskim panteonem gdyż wraz z gruzem trafiły tu pewno  szczątki poległych w powstaniu Warszawskim. Rysował już projekty inspirowane Kopcem Kościuszki. Pomysł ten upadł. (more…)

10 grudnia 2010

żona

Filed under: .żona,Ludzie — JerzyWojcik @ 17:17
To zdjęcie żony lubię najbardziej

To zdjęcie żony lubię najbardziej

Hanna była ładną, zgrabną szatynką i zawsze bardzo ambitną.
Minęło 46 lat naszego małżeństwa. Znamy się o trzy lat dłużej.
Przez cały ten długi czas wszystko robiliśmy razem. Razem poszliśmy na kurs przygotowawczy na wyższą uczelnię, razem studiowaliśmy na Politechnice Warszawskiej jednocześnie bardzo ciężko pracując (nagrodzone nagrodą „Polityki” jej wspomnienia, patrz > rzeczy > opowiadanie żony). Razem zrobiliśmy uprawnienia budowlane, razem kończyliśmy liczne kursy i studia podyplomowe. Razem również liczyliśmy po nocach na pierwszych w Polsce komputerach, razem jeździliśmy w liczne delegacje po całym kraju.. Razem wreszcie wkurzyliśmy się na stan wojenny i wyjechaliśmy na 12 lat do Afryki i Francji, gdzie również wspólnie pracowaliśmy.
Czyż może być lepsza towarzyska życia ?
Jest kobietą uczciwą i religijną. Uwielbia zwierzęta, najbardziej koty, bo jak twierdzi są niezależne i z charakterem.
Jej hobby od wielu lat to tkanie gobelinów z wełny na krośnie, starym tradycyjnym systemem.
W ciągu 23 lat utkała ich 58. Zapraszam do obejrzenia galerii gobelinów: patrz > rzeczy > gobeliny żony

http://www.jerzywojcik.com/old/gobeliny.htm

9 grudnia 2010

-opowiadanie żony

Filed under: -opowiadanie żony,Rzeczy — JerzyWojcik @ 18:35

WSZYSTKO DLA MEGO CHŁOPAKA
„Optymistka”

Opowiadanie otrzymało nagrodę II stopnia tygodnika „Polityka”  z 23 stycznia 1968 roku.
Pochodzi z książki „Studiuję i pracuję zawodowo” ISKRY, Warszawa 1969

żeby zdawać trzeba się uczyć

żeby zdawać trzeba się uczyć

Mam lat 25. Studiuję w wieczorowej szkole inżynierskiej na wydziale budownictwa. Mam już temat pracy dyplomowej. Jej ukończenie przewiduję na styczeń 1967 r. Dlaczego studiuję budownictwo? Aż wstyd przyznać. Po prostu technikum budowlane znajdowało się blisko mojego domu, szkoła ogólnokształcąca zaś była odległa aż trzy przystanki tramwajowe. A ja tak kochałam długo spać!
Wkrótce w technikum stwierdziłam, że jestem raczej humanistką i z tych przedmiotów oceny miałam celujące, z zawodowych — lepiej o nich nie pisać — to były pierwsze w życiu oceny dostateczne i niedostateczne. To, że nie przeniosłam się do „ogólniaka”, jest zasługą mojego kochanego wychowawcy, który mi tłumaczył: budownictwo jest piękną dziedziną nauk” technicznych, mogę przecież zmienić zawód i zostać na przykład dziennikarką specjalizującą się w budownictwie. Uwierzyłam. Po ukończeniu technikum poszłam do pracy. Mieszkałam z rodzicami, zarobione pieniądze zatrzymywałam dla siebie. O dalszej nauce nie myślałam, byłam przecież „panią technik”, robotnicy lubili mnie i szanowali, moi kierownicy również mieli tylko wykształcenie średnie. Sympatie, teatry, knajpki… Jak w takim natłoku zajęć myśleć o nauce? Minęły trzy lata. Knajpki już nie bawiły, za dużo rzeczy się widziało, przestało to wszystko imponować. Jeden z chłopców nie chciał iść do wojska, lecz studiować. Kiedyś „kibicowałam” mu przypadkowo na wykładach kursu przygotowawczego na wyższą uczelnię.

(more…)

Powered by WordPress