
- Andrzej Smirnow
W szkole podstawowej przy ulicy Filtrowej róg Raszyńskiej poznałem Andrzeja poprzez naszą wspólną pierwszą miłość do koleżanki ze starszej klasy, pięknej blondynki o niebieskich oczach – Elżbiecie Zębrzyckiej. Będąc w szóstej klasie czterech kolegów: Jerzy Wójcik, Wojtek Kręc, Mieczysław Śliwka i właśnie Andrzej Smirnow założyło klub zakochanych miłośników Eli Zębrzyckiej. Była obserwowana non-stop, symbole „EZ” w serduszku były przez nas malowane na ścianach w całej dzielnicy Ochota, pisaliśmy wiersze i układaliśmy piosenki na jej cześć. Wiedzieliśmy o niej wszystko poprzez nasze „wtyczki” w jej klasie i na jej podwórku. Fatalnie zdradzała nas z chłopakiem z Liceum Staszica, przy czym oficjalnie oskarżyła nas do dyrektorki szkoły o zakłócanie jej prywatności. Teraz nazywało by się to na pewno molestowaniem seksualnym. (więcej…)

The Paramount Jazz Band
Legendarny klarnecista Mr. Acker Bilk (79 lat !) wystąpił ze swoim zespołem The Paramount Jazz Band w klubie Stodoła na jedynym koncercie w dniu 9 grudnia 2008 roku. W zasadzie był to zamknięty koncert wyłącznie dla klubowiczów z okazji tradycyjnego dzielenia się opłatkiem. (więcej…)

Mama w wieku 19 lat
Moja mama, Marianna Wójcik z domu Sosnowska, urodziła się 12 maja 1914 roku we wsi Proboszczewice koło Płocka. Była najstarszą córką spośród czworga dzieci (jeszcze był Janek, Stanisława i Henia), jakie posiadała moja babcia Józefa z domu Witkowska z dziadkiem Stanisławem Sosnowskim. A mój dziadek był bardzo jurnym mężczyzną. Kiedy babcia nagle umarła, już po kilku miesiącach 42 letni dziadek po raz drugi żeni się z 25-letnią panną Balbiną Kowalską. Miał z nią następne ośmioro dzieci. Mama miała więc niełatwe życie z macochą i ojcem, który przelał teraz wszystkie uczucia na młodą żonę. Widząc tę sytuację, ciotka mamy Paulina Witkowska z Warszawy zabiera do stolicy 12-letnią Mariannę. Początkowo mama pomaga ciotce przy domowych pracach w jej mieszkaniu przy ulicy Grzybowskiej, a potem dorabia sobie roznosząc bieliznę z magla znajdującego się w tym samym domu. W wieku 14 lat rozpoczyna prace w dużej żydowskiej fabryce zabawek “MOVID” przy ulicy Ogrodowej 50. Początkowo maluje zabawki, a potem siostra właściciela załatwia jej pracę biurową w firmie i nawet wynajmuje jej pokój w swoim mieszkaniu przy ul. Śliskiej.
Mama jest wreszcie usamodzielniona i kilka razy odwiedza rodzinne strony. Zabiera nawet do Warszawy, do siebie młodszą siostrę Stasię. (więcej…)

Pierwsze zdjęcie Ojca w wieku 24 lat
Ojciec mój, Franciszek Wójcik syn Walentego i Antoniny z Gawinów, urodził się 15 lipca 1911 roku we wsi Studzienice, koło Przytyka, 17 km od Radomia. Pochodził z typowej wiejskiej rodziny, chociaż dziadek Walenty, oprócz uprawiania kilku hektarowego pola, był znanym i cenionym cieślą. Praca dziadka przy budowie drewnianych konstrukcji i pokrywanie ich słomą, tzw. strzechą, była podstawowym źródłem utrzymania rodziny. Pamiętam wyjazdy z dziadkiem na jego budowy, gdzie zafascynowany byłem szkieletami świeżych konstrukcji dachowych z jasnego drewna i też stąd wzięło się moje zainteresowanie budownictwem.
Kiedyś dziadek wyjątkowo mi zaimponował. Murarze pracujący pod niewykończoną konstrukcją dziadka zapytali go, czy w dobrym miejscu rozpoczęli budowę komina. Dziadek nic nie odpowiadając wszedł na dach, stanął pomiędzy dwiema drewnianymi krokwiami, odchylał się w lewo i w prawo i nagle plunął na dół. Potem z szedł z dachu, odnalazł ślinę i w tym miejscu wyznaczył środek komina. To była dla mnie pierwsza w życiu lekcja wyznaczania “pionu” na budowie. (więcej…)
Aby przeczytać komentarze, musisz wprowadzić hasło